Magdalena – szmaciana lalka artystyczna

Kończy się rok, ale u mnie w pracowni nadal powstają lalki. Tą skończyłam już kilka dni temu lecz pogoda nie sprzyjała zdjęciom. Ponieważ jednak nie zanosi się na zmianę aury, wykorzystałam dzisiaj chwilę światła w południe i cyknęłam kilka fotek.

Magda wygląda dla mnie prawie jak żywa dziewczynka. To ciekawe, ile wyrazu może dodać kilka ściegów więcej koło oczu. Lalka ma 43 cm wielkości i została uszyta z najjaśniejszego odcienia cielistego jaki mam w swoich zapasach. Specjalnie dla niej zrobiłam nowy wykrój na ciało, z lekko wykrzywionymi nogami (a co tam:))) oraz palcami u dłoni. Tak wygląda w bieliźnie.

Praca nad ubrankami dla tej lalki była czystą przyjemnością. Ci co mnie znają, wiedzą jaką uwagę przykładam do jakości materiałów. Można by rzec, że mam czujnik w rękach. Wyszkolone dłonie, w większości przypadków, bez spoglądania na metkę potrafią odgadnąć skład tkaniny, czują wielkość i ścisłość splotu. Niektóre materiały są miłe w dotyku, inne szorstkie, a jeszcze inne po prostu tandetne (dlatego niektóre moje koleżanki nie lubią chodzić ze mną na zakupy; potrafię im obrzydzić najpiękniejszą sukienkę krytykując tkaninę, czy wykonanie:)))) Ale wracając do tematu – Magda ma koszulkę z jerseyu, którą ozdobiłam ręcznym haftem. Po dodaniu kołnierzyka, zrobieniu brązowych przeszyć, stwierdziłam – „koszulka wygląda jak ze sklepu” i wiecie co? wcale nie jestem pewna, czy jestem z tego zadowolona. Do koszulki dodałam krótkie wełniane spodenki z tkaniny wyprodukowanej dla Diora (panie, które interesują się modą na pewno znają tą markę).

Kiedy Magda miała już majtki, bluzeczkę, spodnie, przyszedł czas na podkolanówki oraz ciepły sweterek. To kolejny miły w dotyku materiał jaki użyłam w jej garderobie. Wełna składa się bowiem w większości z włosków młodej lamy. To bardzo nietypowa włóczka, bo choć mam w swojej kolekcji wełny praktycznie z całego świata, taki skład widziałam po raz pierwszy. Jeśli chodzi zaś o sam sweterek, to nie jest on zbyt ozdobny. Ma jedynie nietypowy karczek, robiony osobno, jakby w poprzek do reszty. Było to celowe działanie. Kiedy używam takiej jakości materiałów, aż szkoda mi przyćmiewać ich walory jakimś skomplikowanym wzorem. Całości dopełniły skórzane buty oraz torebka.

I na koniec Magda w pełnej krasie, gotowa na podróż do swojego nowego domu. Pozostaje mi mieć nadzieję, że spodoba się swojej nowej mamie.

0 komentarze
26 polubień
Prev post: Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt!Next post: Piotrek – lalka szmaciana chłopiec

Related posts

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

O mnie

Witam, mam na imię Agnieszka, z zawodu jestem plastykiem. Mieszkam w Warszawie razem z mężem i synem. Od 2012 roku pełnoetatowo zajmuję się szyciem unikatowych lalek z naturalnych materiałów. Tworzenie zabawek to moja pasja! Zapraszam do oglądania!

Najnowsze wpisy
Archiwa
Najpopularniejsze wpisy