Pani Zima i Śnieżynki – lalki do kącika pór roku

W przedszkolu waldorfskim jest kącik pór roku. Oprócz postaci reprezentujących dany sezon, tkanin w odpowiednim kolorze będących tłem, znajdują się tam także dary ziemi z tego okresu – kwiaty, owoce, kłosy zbóż, kasztany. Całość wygląda jak mały teatrzyk. Bardzo podoba mi się ten pomysł. Bez wątpienia pomaga on dziecku uświadomić sobie cykl przyrody, pokazuje prezenty jakie przynosi każda pora roku. Kiedy mój syn był mały, robiliśmy dekoracje okienne z wycinanymi przez nas witrażykami z bibuły, przynosiliśmy z podwórza gałęzie i dużo naturalnych skarbów. Bardzo to lubiłam, dlatego ucieszyłam się z tego zamówienia.

Moja Pani Zima na 23 cm wielkości (25 cm z koroną). Postać nie jest rozbierana. Cała jej sukienka jest filcowana na sucho, choć wykorzystałam w tej pracy obie techniki filcowania – na mokro i sucho, dzięki czemu widoczne są fałdy oraz warstwy ubrań. Zgodnie z założeniami pedagogiki waldorfskiej, starałam się by postać była symboliczna. Choć wyciągnęłam do niej stare koronki, sporo różnych koralików, nici do haftowania, z większości zrezygnowałam, by była tak biała, jak potrafi być zima.

Kiedy zaczęłam pracę nad postacią, przypomniałam sobie, że w swoich zbiorach akcesoriów lalkowych mam sanki. I to w pasującym rozmiarze! Stąd pomysł by Pani Zimie dodać małe Śnieżynki. Oczywiście musiało być ich kilka. Jedno białe dzieciątko to zdecydowanie za mało, dwa jakoś tak zbyt parzyście, więc zrobiłam trojaczki. By moje trojaczki nie spadały z samek, wyfilcowałam im całe siedzisko. Oj, nawet nie pytajcie, ile godzin mi to wszystko zajęło.

Pelerynka Pani Zimy postała na samym końcu. Bardzo chciałam, by sprawiała wrażenie, że ciągnie za sobą śnieg. Szkoda, że nie udało mi się zrobić sesji fotograficznej na prawdziwym śniegu. Jednak ten naturalny mech wygląda równie pięknie. Wyszło jakby Pani Zima szła już do innych krajów, by tam przykryć wszystko białą kołderką.

Praca nad Panią Zimą przyniosła mi dużo radości. Lubię fantazyjne postacie, a ona właściwie powstała sama. Warstwa po warstwie, aż trudno uwierzyć, że powstała z owczej wełny. Mam nadzieję, że będzie pięknie wyglądała w domowym kąciku pór roku.

16 polubień
Prev post: Jagoda i Janek – lalka waldorfskaNext post: Petronella – lalka szmaciana

Related posts

O mnie

Witam, mam na imię Agnieszka, z zawodu jestem plastykiem. Mieszkam w Warszawie razem z mężem i synem. Od 2012 roku pełnoetatowo zajmuję się szyciem unikatowych lalek z naturalnych materiałów. Tworzenie zabawek to moja pasja! Zapraszam do oglądania!

Najnowsze wpisy
Archiwa
Najpopularniejsze wpisy