Na parapecie w moim studiu zrobił się prawdziwy tłok. Osoba po osobie powstawały starsze i młodsze postacie do teatrzyku waldorfskiego. W ten sposób finalnie patrzyło na mnie nie mniej, ni więcej tylko 12 par oczu (stworzyłam dwa zestawy naraz). No i muszę Wam powiedzieć, czułam na sobie ten wzrok. Może dlatego, że uświadomiłam sobie, że każda ta postać uosabia jakąś historię. Opowieść opartą na doświadczeniach, narodzinach w tej, a nie innej kulturze, rodzinie, posiadająca swoje marzenia, pasję i wyzwania. Ciekawe to…
Każdy zestaw składa się z babci i dziadka, mamy i taty, córki i syna. Postacie celowo są proste, uszyte w tradycyjnym, archetypicznym stylu. Wszystko to by pozostawić miejsce na wyobraźnię dziecka.
W przedmowie do czwartego wydania książki pt.: „Teatrzyk lalek w przedszkolu waldorfskim” Freya Jaffke pisze: „Nie ulega wątpliwości, że współcześnie wciąż rośnie znaczenie teatrzyku lalek w wychowaniu. Ma on nawet określone pedagogiczne zadanie do spełnienia. Obrazy nie umykają w nim po ułamku sekundy. O ile tok zdarzeń jest prosty, tempo spokojne, to patrzące dzieci mogą rzeczywiście utożsamić się z każdym ruchem i z każdą sceną”. Ciekawe nieprawdaż? Do tej pory nie zastanawiałam się, jakie są dla dzieci filmy z przeskokami w akcji i obrazach… A Wy?


Figurki wykonane są z tkaniny cielistej oraz prawdziwego wełnianego filcu.
