Zestaw w walizce – domek dla Pana Mandakey

Ostatnie dwa tygodnie spędziłam najpierw projektując, a potem wykonując domek dla Pana Mandakey. To bardzo ciekawa osobistość – pół kaczka mandarynka i pół małpka, na dokładkę z naukowymi inklinacjami. Skąd w ogóle pomysł na taką postać? Otóż nasz „naukowiec” upamiętnia pojawianie się dziecka, które zgodnie z chińskimi znakami zodiaku, zostało poczęte w okresie Małpy i urodziło się w znaku Koguta, zaś naukowe zainteresowania „odziedziczył” po rodzinie, która go zamówiła. (Finalnie kogut został zamieniony na znacznie bardziej urodziwą kaczkę mandarynkę.)

Samą postać wykonała inna osoba – Olga Keis. Pan Mandakey ma 11 cm wielkości i powstał z wełny czesankowej, metodą filcowania na sucho.

Ja zostałam poproszona o stworzenie dla niego domu – zestawu w walizce, a właściwie dwóch walizkach – z pokojem do pracy po jednej stronie oraz ogrodem po drugiej. Przez kilka dni zastanawiałam się, czy w ogóle przyjąć to zamówienie. Z jednej strony to bardzo interesujący projekt, jednak z drugiej – nie jest łatwo stworzyć pracownię dla naukowca w skali 1:12, nie zajmując się podobnymi projektami na codzień. Myślałam i myślałam, i wreszcie wpadłam na pomysł, że do ozdoby mogę użyć części zegarmistrzowskich! Wszystkie te kółka i sprężynki na pewno dodadzą wnętrzu autentyczności. I tak oto podjęłam się tego wyzwania.

Nie jestem w stanie opisać bałaganu panującego w mojej małej pracowni podczas tworzenia tego zestawu. Do żadnej lalki nie potrzebuję tak wielu różnorodnych materiałów. Używałam filcu w arkuszach oraz czesance, skrawki skóry, tkaniny, wełny, kordonki, koraliki, drewniane listewki, druciki, kolorowe papiery, farby, bejce, lakiery, kleje. I to wszystko w różnych odcieniach, grubościach i konsystencjach itd. Do tego trzeba dodać narzędzia – pięć czy sześć różnych rodzajów nożyczek, nożyki introligatorskie, piłę, pędzle, patyczki, narzędzia do robienia dziurek, szydełka, igły, podkładki, a nawet wiertarkę!

Jak zwykle w swoich zestawach walizkowych starałam się by część wyposażenia była ruchoma (można ją było ułożyć według własnego upodobania lub nawet wykorzystać w innej zabawie). W części ogrodowej na stałe wklejona została ściana domu, z otwieranymi drzwiami, przez które można przejść do części mieszkalnej oraz drzewa widoczne po obu stronach. Na życzenie zamawiającego po prawej stronie między pniami jest mała platforma, na której Pan Mandakey może zażyć popołudniowej drzemki (ma nawet dla siebie poduszkę oraz ciepły kocyk). Ponieważ właściciel domku jest pół małpką i pół kaczką, w jego ogrodzie oprócz schronienia na wysokości, znajduje się też oczko wodne, otoczone kamykami i roślinnością, w którym można pływać.

Praktycznie cała roślinność oprócz drzew i krzaczków po lewej stronie jest ruchoma. Doniczki z bukszpanami stojące obok drzwi, jeziorko, krzaki mają solidne podstawki i można je aranżować według własnego upodobania. Płaskie krzaki uszyłam z zielonego, połyskliwego jedwabiu, który ozdobiłam haftem, okrągłe zielone bukszpany pieczołowicie wyszydełkowałam używając trzech odcieni zieleni (w środku są duże drewniane koraliki), jeziorko i kamyczki powstały z wełny czesankowej, zaś najmniejsze trawki są haftowane. W części ogrodowej pojawiają się też dwa gotowe elementy, które zakupiłam w sklepie z miniaturkami – jest to ogrodzenie (któremu dodałam nóżki) oraz dzwoneczek widoczny koło drzwi.

„Czysty” ogród wygląda tak:

Urządzenie części mieszkalnej było dla mnie nie lada wyzwaniem. Pracownia miała mieć nastrój naukowo – alchemiczny. Nie chciałam więc kwiatków, czy rzucających się w oczy wzorków na ścianie. Postawiłam na klasykę – do szaro-niebieskiej „tapety” (tkanina), dodałam boazerię na ścianie (klejoną z grubszych kartonów), kawałek parkietu na podłodze (ułożony z bejcowanych patyczków po lodach) oraz zamszową wykładzinę na większości podłogi. Na ścianie umieściłam kilka odpowiednich obrazów – są to szkice Leonarda da Vinci oraz „maszyny”, które są kompozycjami mojego autorstwa. Złożyłam je z części, które wylicytowałam na Allegro. Pudełko po zegarmistrzu okazało się prawdziwą skarbnicą – kilka uszkodzonych zegarków, tarcze oraz mnóstwo części zamiennych – to dla mnie zupełnie nowy świat (nie wzięłam pod uwagę, że powinnam do tego wszystkiego zakupić jeszcze zestaw zegarmistrzowskich śrubokrętów oraz lupę:)))

W ten sposób sprawę ściany mogłam odhaczyć na swojej liście i przejść do sprzętów ruchomych. Część wyposażenia zakupiłam, dopasowując je tylko do projektu. Witrynce podcięłam górne ozdoby i nogi, wszystko przemalowałam, dodałam własne gałki. Dużo zabawy miałam z fotelem. Znalazłam tutorial jak z kartonu, gąbki i tkaniny stworzyć wygodny mebel (zajrzyjcie na Dollhouse Miniature Furniture Tutorials). Oczywiście zrobiłam go nieco inaczej niż tam lecz tak czy owak mam nadzieję, że będzie dobrze służył Panu Mandakey. Oprócz fotela podjęłam się też wykonania małego podręcznego stolika. Do starej drewnianej szpulki po niciach dodałam blacik, wszystko pomalowałam, polakierowałam i oto stolik gotowy! Taaak… ale to nadal nie koniec. Wiecie jak to jest przy urządzaniu mieszkania – urok tkwi w szczegółach! Wiklinowy koszyk tutaj, teczka na szkice tam, porcelanowa filiżanka oraz książka na stoliczku, ciekawe butelki w specjalnym kartoniku, stara muszla, skrzypce – dopiero te dodatki tworzą przytulny, domowy nastrój.

Mam nadzieję, że domek Wam się podoba, choć nie widać tych dwóch tygodni pracy, nieprawdaż? W czasie tworzenia domku zrobiłam kilka ujęć. Jeśli chcecie zobaczyć proces powstawania – zapraszam do dalszego oglądania!

Na pierwszym i drugim zdjęciu – drzwi od strony ogrodowej.

Bukszpany stojące przy drzwiach.

Prawie gotowa ściana od strony ogrodowej.

Boazeria do pracowni.

Przycinanie parkietu.

Parkiet ułożony, malowanie brzegów w drewnianym kolorze.

Fotel w trakcie tapicerskich zabiegów.

Teczka z rysunkami.

Szafka przed i po pracy (chciałam, żeby wyglądała na starą).

Drobiazgi z wyposażenia.

Całe ruchome wyposażenie pokoju (w komplecie będzie jeszcze mała katarynka lecz nadal nie dotarła).

8 komentarze
24 polubień
Prev post: Olga – szmaciana lalka artystycznaNext post: Serena – Wróżka Kwiatu Lotosu – artystyczna lalka szmaciana

Related posts

Komentarze

  • Dorota

    18 kwietnia 2018 at 11:10
    Reply

    Wspaniały steampunkowy projekt.

  • KINGA

    26 kwietnia 2018 at 18:28
    Reply

    W tym szaleństwie jest metoda! Ciężko jest cos wiecej dodać. Po prostu super

    • Agnieszka
      to KINGA

      6 maja 2018 at 20:18
      Reply

      Dziękuję Pani Kingo! To był miły przerywnik między lalkami. Pozdrawiam.

  • Zuzia

    21 maja 2018 at 10:55
    Reply

    Dzień dobry . Bardzo mi się podoba domek, mam pytanie gdzie mogę kupic biureczko i szafę.

    • Agnieszka
      to Zuzia

      23 maja 2018 at 11:28
      Reply

      Dziękuję za miłe słowa. Mebelki kupiłam w sklepie internetowym Small Dreams. Pozdrawiam Agnieszka Nowak

  • Aleksandra

    12 lipca 2018 at 11:25
    Reply

    Agnieszko, cudo! pieję z zachwytu!

    • Agnieszka
      to Aleksandra

      22 lipca 2018 at 09:23
      Reply

      Dziękuję Olu za komentarz. Tak, ten domek może być w Twoim guście. Może sama powinnaś stworzyć mini pracownię? Na pewno byłaby bardziej prawdziwa. Ściskam. Agnieszka

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

O mnie

Witam, mam na imię Agnieszka, z zawodu jestem plastykiem. Mieszkam w Warszawie razem z mężem i synem. Od 2012 roku pełnoetatowo zajmuję się szyciem unikatowych lalek z naturalnych materiałów. Tworzenie zabawek to moja pasja! Zapraszam do oglądania!

Najnowsze wpisy
Archiwa
Najpopularniejsze wpisy